Od
Autorki
Piszę dla Siebie, Od Siebie,
Dla Was.Jeśli chcecie, poznać bohaterów ----> tam jest odnośnik
„Bohaterowie”, można klikać śmiało.Zaczynam, nie mam reklamy, znanej twarzy,
ani koleżanek blogerek.Więc myślę, że początki będą trudne, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Więc życzę
sobie powodzenia !
"Nie musisz słuchać słów, czytaj z moich ust .
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę
A oczy, oczy mieć szeroko zamknięte."
A oczy, oczy mieć szeroko zamknięte."
Przyjaciółka.
Tak, mogę powiedzieć, z pełną odpowiedzialnością wartości słów, że mam taką.
Nancy, bo o niej mowa, jest moją bratnią duszą, której nie zamienię na żadną
inną. Znam ją, od kiedy pamiętam, znam jej wszystkie słabe punkty, i zabije
każdego, który ją skrzywdzi. Traktuje ją jak młodszą siostrę, której oddałabym
cały świat. Różni nas wszystko, od charakteru po gusta muzyczne czy preferencje
żywieniowe. Ja jako prawdziwa Polaka, lubię sobie zjeść, natomiast Nancy (nie
oszukujmy się, drobna z niej dziewczyna) gustuje w bardziej wegetariańskich
potrawach. „ Bo od smażonego boli mnie żołądek”, to chyba najczęstsze
zdanie, jakie mogę usłyszeć z jej ust. Ja jako prawdziwa Polka lubię pobawić
się przy muzyce disco-polo (Nancy twierdzi, że to obciach), natomiast odprężyć
się „przy tłustych bitach Polskiego hip-hopu". No tak. Boże jak my się
różnimy (!). A jeśli chodzi o mężczyzn, również nie mamy problemu „a nóż
widelec spodoba nam się ten sam typek". Różnimy się wszystkim, czym może
się różnić jeden człowiek od drugiego. O ! Znalazłam, razem mieszkamy, Nancy
jeszcze studiuje, a ja jestem „dumną” reporterką, jednej z
regionalnych telewizji. Jeśli chodzi o życie uczuciowe, przeszłam za dużo, żeby
opowiadać to tak bez emocji, "od tak"...
***********
W sumie miałem wszystko. W sumie. Mimo że mam już 21lat, biorę od życia jak najwięcej. Przyznaje, nie raz w moim życiu pojawiły się używki, alkohol, i nie raz krzywdziłem dziewczyny. To nie tak, że chciałem, one po prostu za dużo sobie wyobrażały. Jakaś miłość, przywiązanie. Przecież to wszystko nie dla mnie ! Może kiedyś będzie mi pasowało towarzystwo jednej kobiety, bo z dziewczyną raczej rodziny nie założę. Co ja plotę! Wianuszek dziewczyn ustawia się za każdym razem, gdy jestem gdzieś w klubie, albo rozdaje autografy. Ja mam żużel, swoją największą miłość. Jestem gwiazdą! Muszę tylko ten sezon objechać na 1000% i będzie wyśmienicie! Z zamyślenia wyrwał mnie Chris. Chris Holder- mistrz świata i mój niegenologiczny brat, którego kocham najbardziej na świecie!
- Teejj myślicielu, nie chce nic mówić, ale za godzinę
mamy samolot do Bydgoszczy no i tak jak by mecz jutro. - no, tak, cały Holder.
Potwierdziłem tylko potwierdzająco głową, że rozumiem, i najlepiej, żeby mi nie
marudził już więcej.
-Wiem, wiem, przecież jestem już gotowy i czekam tylko na
twoją dupą. - fakt nie byłem dla niego miły, no ale w końcu wyrwał mnie z
mojego umysłowego letargu. W drodze na lotnisko nie rozmawialiśmy w ogóle. Nie
czuliśmy takiej potrzeby, wiedzieliśmy, że sprzęt już czeka na nas w Toruniu,
więc siadać tylko na motor i śmigać. Ehh, żeby to było takie proste.
-Chris?- postanowiłem pierwszy przerwać tą niezręczną, a
zarazem krępującą ciszę.
-Co jest małolacie?- nawet nie spojrzał się w moim
kierunku, tylko przeglądał jakieś filmiki na swoim Samsungu.
-Nie czujesz się samotny? No wiesz, dziewczyna na stałe,
miłość, dzieci, zaangażowanie i te sprawy?- zapytałem niepewnie, no bo wiecie.
Uchodzimy za amantów, którzy „zmieniają dziewczyny jak rękawiczki”.Nie ukrywam,
że sam się zdziwiłem z własnego pytania ;). Chris popukał się w czoło dając mi
do zrozumienia, że zadaje nieodpowiednie pytania, w nieodpowiednim czasie no i
nieodpowiedniej osobie.Przez resztę drogi milczałem, nawet w samolocie. Zaczełem
odczuwać, wewnętrzny niepokój…