sobota, 17 października 2015

Od Autorki
Piszę dla Siebie, Od Siebie, Dla Was.Jeśli chcecie, poznać bohaterów ----> tam jest odnośnik „Bohaterowie”, można klikać śmiało.Zaczynam, nie mam reklamy, znanej twarzy, ani koleżanek blogerek.Więc myślę, że początki będą trudne, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Więc życzę sobie powodzenia !

"Nie musisz słuchać słów, czytaj z moich ust .
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę
A oczy, oczy mieć szeroko zamknięte."


Przyjaciółka. Tak, mogę powiedzieć, z pełną odpowiedzialnością wartości słów, że mam taką. Nancy, bo o niej mowa, jest moją bratnią duszą, której nie zamienię na żadną inną. Znam ją, od kiedy pamiętam, znam jej wszystkie słabe punkty, i zabije każdego, który ją skrzywdzi. Traktuje ją jak młodszą siostrę, której oddałabym cały świat. Różni nas wszystko, od charakteru po gusta muzyczne czy preferencje żywieniowe. Ja jako prawdziwa Polaka, lubię sobie zjeść, natomiast Nancy (nie oszukujmy się, drobna z niej dziewczyna) gustuje w bardziej wegetariańskich potrawach. „ Bo od smażonego boli mnie żołądek”, to chyba najczęstsze zdanie, jakie mogę usłyszeć z jej ust. Ja jako prawdziwa Polka lubię pobawić się przy muzyce disco-polo (Nancy twierdzi, że to obciach), natomiast odprężyć się „przy tłustych bitach Polskiego hip-hopu". No tak. Boże jak my się różnimy (!). A jeśli chodzi o mężczyzn, również nie mamy problemu „a nóż widelec spodoba nam się ten sam typek". Różnimy się wszystkim, czym może się różnić jeden człowiek od drugiego. O ! Znalazłam, razem mieszkamy, Nancy jeszcze studiuje, a ja jestem „dumną” reporterką, jednej z regionalnych telewizji. Jeśli chodzi o życie uczuciowe, przeszłam za dużo, żeby opowiadać to tak bez emocji, "od tak"...

***********


W sumie miałem wszystko. W sumie. Mimo że mam już 21lat, biorę od życia jak najwięcej. Przyznaje, nie raz w moim życiu pojawiły się używki, alkohol, i nie raz krzywdziłem dziewczyny. To nie tak, że chciałem, one po prostu za dużo sobie wyobrażały. Jakaś miłość, przywiązanie. Przecież to wszystko nie dla mnie ! Może kiedyś będzie mi pasowało towarzystwo jednej kobiety, bo z dziewczyną raczej rodziny nie założę. Co ja plotę! Wianuszek dziewczyn ustawia się za każdym razem, gdy jestem gdzieś w klubie, albo rozdaje autografy. Ja mam żużel, swoją największą miłość. Jestem gwiazdą! Muszę tylko ten sezon objechać na 1000% i będzie wyśmienicie! Z zamyślenia wyrwał mnie Chris. Chris Holder- mistrz świata i mój niegenologiczny brat, którego kocham najbardziej na świecie!
- Teejj myślicielu, nie chce nic mówić, ale za godzinę mamy samolot do Bydgoszczy no i tak jak by mecz jutro. - no, tak, cały Holder. Potwierdziłem tylko potwierdzająco głową, że rozumiem, i najlepiej, żeby mi nie marudził już więcej. 
-Wiem, wiem, przecież jestem już gotowy i czekam tylko na twoją dupą. - fakt nie byłem dla niego miły, no ale w końcu wyrwał mnie z mojego umysłowego letargu. W drodze na lotnisko nie rozmawialiśmy w ogóle. Nie czuliśmy takiej potrzeby, wiedzieliśmy, że sprzęt już czeka na nas w Toruniu, więc siadać tylko na motor i śmigać. Ehh, żeby to było takie proste.
-Chris?- postanowiłem pierwszy przerwać tą niezręczną, a zarazem krępującą ciszę. 
-Co jest małolacie?- nawet nie spojrzał się w moim kierunku, tylko przeglądał jakieś filmiki na swoim Samsungu.
-Nie czujesz się samotny? No wiesz, dziewczyna na stałe, miłość, dzieci, zaangażowanie i te sprawy?- zapytałem niepewnie, no bo wiecie. Uchodzimy za amantów, którzy „zmieniają dziewczyny jak rękawiczki”.Nie ukrywam, że sam się zdziwiłem z własnego pytania ;). Chris popukał się w czoło dając mi do zrozumienia, że zadaje nieodpowiednie pytania, w nieodpowiednim czasie no i nieodpowiedniej osobie.Przez resztę drogi milczałem, nawet w samolocie. Zaczełem odczuwać, wewnętrzny niepokój…